rejestracja firmy warszawa E-pok
pl en

Chcesz własnej firmy? Zapoznaj sie z konsekwencjami.

Nasłuchałeś się, jak to freelancerzy mają dobrze – bez szefa, bez wstawania rano. Sami sobie sterem i okrętem. Ich zarobki są rocznie nawet o kilkanaście tysięcy wyższe, niż u ich kolegów, etatowców. Zapragnąłeś więc zrezygnować ze statecznej umowy o pracę, a zająć się wystawianiem faktur. Zanim jednak to zrobisz, lepiej dowiedz się, co Cię czeka.

Plusów nie trzeba nikomu wykładać – każdy wie, że praca bez dyszącego na kark szefa i bezustannego sporządzania raportów może być przyjemna. Możesz wstawać o której chcesz, przecież nikt nie sprawdzi o której godzinie jesteś w pracy. Odpadają koszty dojazdu do pracy (paliwo! bilety!), rozpraszacze w postaci plotkujących obok Twojego biurka kolegów, drogie lunche na mieście i męczące, biurowe konflikty. Odpada również rywalizacja i wyścig szczurów. Ale czy na pewno?

Samozatrudnienie nie takie różowe

Te wszystkie protokoły i wykresy to nie jest sposób wrednego szefa na Twoje popołudnie z Excelem. Z czasem, po miesiącu góra dwóch przekonasz się, że bez tego po prostu nie będziesz w stanie sprawdzić, gdzie ile i czego zrobiłeś. A wspomniany wcześniej, tupiący ze zniecierpliwieniem nogą szef? Niektórzy nie są w stanie pracować bez narzuconych deadlinów. Obyś nie był jednym z nich, bo Twoja firma upadnie szybciej, niż będziesz w stanie powiedzieć – Ojej, to miało być na dzisiaj?

Księgowość. Jeśli nie masz głowy do cyferek, prawdopodobnie bardzo szybko sknocisz coś w swoich rachunkach. Możesz miesięcznie płacić określoną sumę księgowej za zaopiekowanie się Twoimi rachunkami, ale czy to nie będzie marnotrawienie ciężko zaoszczędzonych rezygnacji z etatu pieniędzy?

A zaoszczędzenie na dojeździe? Jeśli będziesz swoich klientów przyjmować w domu, faktycznie – odpadają. W każdym innym razie nie dość, że będziesz musiał płacić za kawę, swoją i klienta, w restauracjach (nie polecamy na spotkania biznesowe), albo po prostu... dojeżdżać. I najlepiej samochodem, bo z tym metrem to nigdy nic nie wiadomo. A klient nie jest już tak pobłażliwy dla Twoich 10-minutowych spóźnień, jak szef.

Konflikty i plotki? Ależ proszę!

Jak już uda Ci się nie dojeżdżać do klientów i nauczyć skutecznej obsługi Excela, pamiętaj że zostaje jeden, bardzo ważny problem. Praca w domu. Jeśli freelancer wstaje o 12, to znaczy że pracował do 10. Czyli całą noc. I to nie jest żart, a mało tego nagle zaczną Cię rozpraszać rzeczy, o których prokrastynacyjnej mocy nie miałeś do tej pory pojęcia. Projekt do skończenia? To za chwilę, teraz muszę zrobić pranie. Ulubione tabelki w Excelu? Ale trzeba najpierw wyprowadzić psa. Musisz przygotować ważne zestawienie na spotkanie z klientem? Ale Twoja dziewczyna przygotowała dla Ciebie wieczorną kolację – niespodziankę. Nie wypada, żebyś uczestniczył w romantycznym spotkaniu z laptopem na kolanach...

Wspomniane wcześniej plotki i konflikty biurowe, a także towarzyskie spotkania przy ekspresie do kawy pozwalają oderwać się od pracy i zająć przez chwilę innymi sprawami. Potem jednak wracasz do biurka i siadasz do rozpoczętych zadań, a o odgórnie wyznaczonej godzinie wychodzisz i zapominasz. Z pracą w domu jest inaczej – MUSISZ wygospodarować czas na pracę, a wszystko Cię rozprasza (piękna pogoda za oknem, nieposłane łóżko, brudne naczynia w zlewie, nieprzetkany brodzik prysznicowy...), pracujesz po nocach kiedy domownicy już śpią i Ci nie przeszkadzają, a czas pracy jest niczym nie unormowany. I to w tym gorszym znaczeniu – nie 'pracuję kiedy chcę', ale 'pracuję kiedy akurat mogę, czyli na przykład w sobotnie popołudnie'.

A drogie lunche? Przekonasz się, że jako samozatrudniony będziesz mieć tyle pracy, że bardziej opłaci Ci się jadać jedzenie na dowóz, niż samemu tracić cenne minuty na gotowanie czegoś we własnej kuchni.

(założenie działalności gospodarczej)

powrót do listy artykułów

Przyjdź do E-poki rozwijaj swój biznes z profesjonalistami!

Nasze serwisy:wiza-online.plcITcloud.pl